niedziela, 12 kwietnia 2015

Przekornie



Ktoś o kimś myśli wieczorem czule,
zbyt to liryczne, ja nie, w ogóle.
Inny z tęsknoty wylewa żale,
mnie to nie bierze , skądże, no, wcale.

Bo wieczorami ja bez wahania,
w każdym facecie wyczuwam drania,
który uwodzi, stwarza miraże,
ja nie o takim od dawna marzę.

A rano jestem już odmieniona,
może do siebie spróbuj przekonać.
Powiedz, że jesteś dość wyjątkowy,
nie zawracałeś dzierlatkom głowy.

Masz sto talentów, żyjesz ciekawie,
zwiedziłeś Azję, Arktykę nawet.
Chciałbyś się wiedzą koniecznie dzielić,
w  miejscu intymnym, w świeżej  pościeli.

Mam cię kłamczuchu, jesteś jak inni,
tylko ci w głowie flircik niewinny.
Widzę na twarzy rysy cwaniaka,
co chciałby szybko zdobyć buziaka.

Idź gdzie pieprz rośnie i liść laurowy,
o znajomości nie, nie ma mowy.
Uwiedziesz słowem ze sto panienek,
nim wydasz swoje ostatnie tchnienie.

Na szczęście jeszcze żyją kobiety,
co cenią całkiem inne zalety.
Musiałbyś  uczyć się gotowania,
sprzątać, prasować, ścielić do spania.

Robić  jesienią przetwory zdrowe,
dołożę zadań, jeszcze się dowiesz.
Zbyt uciążliwe mówisz, nie zechcesz,
to spływaj panie, z wiosennym deszczem.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz