niedziela, 30 maja 2010

 
Posted by Picasa

wtorek, 25 maja 2010

Potrzeba chwili

Trzeba upiększyć każdą chwilę
dodać jej blasku i zapachu
by zapamiętać jak najczulej
zanim odejdzie gdzieś do piachu

ile ich było nie pamiętam
zbyt szybko przeleciały obok
zostały tylko te jak święta
co są związane właśnie z tobą

myślisz więc sobie czy potrafię
zachować w sercu no i w głowie
to daj mi swoją fotografię
oprawię w ramkę i postawię

nawet po latach kiedy zblednie
i czas pogorszy twarzy owal
dla mnie zachowa swoją wartość
odkryję ciebie znów od nowa

Rozmyślania

Gdybym umiała me myśli pozbierać
żeby zrozumieć gdzie istota życia
dałabym za to sama nie wiem ile
worek dukatów niech stracę co mi tam...

miałabym wiarę jaką mają święci
dzień każdy byłby wyjątkowym darem
niósłby mi tylko poczucie radości
nie przekonanie jestem tu za karę

ogarniam tylko fragmenty całości
jednak nadzieja ciągle u mnie gości
dane mi będzie zrozumieć dlaczego
odbyłam podróż w Krainę Ludzkości

gdy myśli smutne towarzyszą nocą
ranek pogodny koszmary rozwiewa
ktoś zjawia się z chęcią niesienia pomocy
znów chce mi się żyć ba nawet śpiewać

choć wiem że człowiek nigdy nie jest syty
głodny jest wrażeń i doznań wciąż nowych
stara się poznać pozaziemskie byty
poruszyć gwiazdy słońca puścić w obieg

aż w końcu całkiem odejdzie ochota
brać udział w uczcie nazywanej życiem
pójdę bez żalu w nieznane krainy
będzie to nowe ciekawe odkrycie

piątek, 21 maja 2010

 
Posted by Picasa

sobota, 15 maja 2010

Wyprawa hen,a może dalej...

Odnośnie tego tramwaju,
co jedzie dokądś w nieznane,
powiem po krótkim namyśle,
może zabiorę się z panem.

Chciałabym wiedzieć koniecznie,
jaki kupować mam bilet,
jednorazowy, miesięczny,
na życie ,czy tylko chwilę.

Możliwe, że ta wyprawa
okaże się nietrafiona,
bo motorniczy zawinił,
i sprawa jest przesądzona.

To może lepiej już pieszo,
pospacerować za miasto,
wezmę kanapki różniste,
sałatkę i jakieś ciasto.

Prześlij wiadomość najszybciej,
może umyślnym posłańcem,
chyba przestało już padać
i jest nadzieja na słońce.

Jak dotąd maj nie rozpieszcza,
to zimno jest zbyt dotkliwe,
trzeba koniecznie się ogrzać,
narazie...czekam cierpliwie.

środa, 12 maja 2010

Do sztambucha

Na czole, zaraz nad brwiami,
po środku i nie wysoko,
kobiecych myśli szamani,
malują swe trzecie oko.

Kiedy zasypiać będziemy,
mirażem oczarowani,
nauczę Cię Bajadero,
patrzeć cudzymi oczami.

Autor:DziadekNik

Majowa rozterka

Kasztanowo majowo bzami zapachniało
wystrzeliły pod bluzkami reflektorki serc
komputera na dobre mi się odechciało
rwie się dusza do natury tylko jak ci rzec

rzeczywistość jest inna niż na monitorze
zapomniałem kiedy miałem osiemnaście lat
już nie mogę całej nocki przegadać na dworze
nie wypuszcza mnie na dłużej wirtualny świat

chciałbym z Tobą gdzieś pod kocem poszukiwać gwiazd
w koncert świerszczy kilka wierszy zadyszanych wpleść
lecz za mocno już obrosłem plątaniną baz
i się boję, że laptopa moglibyśmy zgnieść.


Autor:Dziadek Nik

niedziela, 9 maja 2010

Wymyśliłam cię...

Wyobraźnia płata mi figle
i upiększa co rusz nieznane,
wciąż podsuwa przed oczy Bonda,
a to tylko rozmawiam z panem.

Doprawiłam bujną czuprynę,
słuszny wzrost, dołożyłam wąsy,
posadziłam w aucie sportowym,
a tu słyszę protesty , dąsy.

Dokleiłam jakieś poglądy,
oczywiście z moimi zgodne,
pan się wierci, nawet obrusza,
że zbyt ścisłe i niewygodne.

To już nie wiem co dalej robić,
nic nie zmieniam, jestem ciekawa,
co też inne panie wymyślą,
ja się zmywam , nie moja sprawa.

piątek, 7 maja 2010

Czarownica

Okulary cud, różowe
mam pod ręką, są gotowe.
Na dni szare i pochmurne,
kiedy wszystko jest zbyt trudne.

I na serce mam kropelki,
na frasunek, ucisk wszelki,
pomieszanie z poplątaniem,
długie zbyt oczekiwanie.

Bo ja jestem czarownicą,
chociaż gładkie moje lico,
strzeżcie się,gdy jestem zła,
bo "truciznę" mogę dać.

Mam sposoby niezawodne,
byś pokochał na odchodne,
i już nigdy nie zapomniał,
nieszczęśliwy wzdychał co dnia.

Bajka

Był raz zakątek świata,
gdzie, dokładnie nie powiem,
nie chcę, żeby to miejsce,
znów stanęło na głowie.

Rządził tam król z królową,
siedział sobie na tronie,
zaraz będzie też kilka,
słów pochlebnych i o mnie.

Ja byłam ich córeczką,
o imieniu Królewna,
miewałam muchy w nosie,
sto pomysłów na pewno.

I czekałam na księcia,
chcieli wydać mnie za mąż,
bo żyć na” kocią łapę”,
to jednak nie to samo.

Roztrąbili na cztery
strony świata i dalej,
że szukają mi męża,
takie są tu zwyczaje.

i zaczęło się zewsząd,
pospolite ruszenie.
Chłopy zaczęły spływać,
ilu było ..no nie wiem.

Wreszcie zjawił się jeden,
godny widać był grzechu ,
bo wesele zrobiono,
w wyjątkowym pośpiechu.

i co potem... jak w życiu
miłość różnie się ściele.
Czasem trochę się kłócą,
to znów szczęście się śmieje.

Dochowali się razem,
całkiem niezłej gromadki,
byłam u nich niedawno,
w roli szczęśliwej swatki.

Bo nie ja tutaj byłam,
najważniejszą osobą,
ja tylko im pomogłam,
by poznali się z sobą.

Sama nie wiem dokładnie,
byłam swatką, królewną?
Poplątało się wszystko,
zresztą wszystko mi jedno.

Ważne żeby przez chwilę,
dobrze odegrać rolę,
życie to wielka scena,
przedstawienie skończone.

Alfabet

A
Adam pierwszy mężczyzna
bez jednego żebra
/znaczy się... wybrakowany/
powstrzymam owacje
i głośne peany

B
B ma dwa brzuszki
lubię je ogromnie
przy jednym olbrzymim
wyglądają skromnie

C
Cnota co krytyk się nie boi
niestety zanika
można ją jeszcze znaleźć
zapewne w śpiewnikach
w pieśniach o rycerzach
i zacnych niewiastach
obecne pokolenie
jakoś z tego wyrasta...

D
Dąb to dla dzika żołędzie
pyszne jarskie danie
ale i Koszałek Opałek
z zapałek powstanie

E

Ewa ta była odważna
może nierozważna
jej apetyt na jabłka
jest powszechnie znany
ciekawe czy lubiła
słodziutkie banany...

F
Figa z makiem
dobra para
trochę zgrzyta
w zęba szparach



G
Góral bohater pieśni
raczących się winem
nic dziwnego że płacze
wszak stracił Halinę

H
Historia to stara dama
ma już pożółkłe zęby
i bywa że czasem tworzy
podstawy legendy



H
Halina również płacze
a czasem się śmieje
jest taka rozdrażniona
gdy halny wiatr wieje

I
Igła w stogu siana
płakała za nitką
trzeba je połączyć
najlepiej już szybko

J
Jacek to jeden z bliźniąt
mój syn tak nawiasem
mieszka w chatce z rodziną
na wiosce pod lasem
ogląda przez teleskop
roje gwiazd na niebie
i wiem że się pojawi
gdy będę w potrzebie


K

Krowa okaz dość rzadki
na wsi nie ma mowy
zajęta jest reklamą
zatem nie ma głowy

L
Lustro bywa przyjazne
często wyolbrzymia
dobrze że jest na ścianie
i ramy się trzyma

Ł
Łabędź ma dobrą pamięć
i do dziś pamięta
nie byłby tym kim jest
gdyby nie kaczęta

M
Miłość podobno bywa
najlepsza na świecie
wszyscy jej wyglądają
...nie wierzcie kobiecie

N
Nauka nie poszła w las
ciekawe gdzie ją poniosło
usiadła na ławce w parku
rozmyśla jak to już wiosną

O
Obrażam się coraz rzadziej
na czarne dziury w kosmosie
nie jestem małą dziewczynką
co ciągle ma fumy w nosie



P
Porządki super sprawa
i wyśmienita zabawa
coś można zgubić coś znaleźć
od zapomnienia ocalić

R
Rower mam stacjonarny
wyjeżdżam nim codziennie
okrążam ciebie z dala
od kilku lat niezmiennie

S
Słońce jest wielką kulą
unikam go jak ognia
jeszcze mnie zbyt przypali
nie muszę już być modna


T
Tradycja przesłanie odległe
czasem się przeciwstawiam
róbcie coś beze mnie

U
Ule fajne mieszkanka
tylko trochę za ciasne
wsadzę Ulę do ula
chce już gniazdko mieć własne



W
Wóz albo przewóz
też mi pytanie
ja wolę łóżko
niech tak zostanie

Z
Zosia jest ponętną panną
pisze właśnie pamiętniki
siedzi sobie po G
Góral bohater pieśni
raczących się winem
nic dziwnego że płacze
wszak stracił Halinę d dziewanną
już nie będzie pewnie z nikim

Ż
Żaba wiadomo stworzenie boskie
mieszka gdzieś w stawku
za pierwszym mostkiem
narzeczonego ma w pewnym lesie
i błaga znowu ...kto mnie przeniesie
widziałam wczoraj to nie są kpiny
nosili żaby w koszach z wikliny
i przerzucali na drugą stronę
kumkały trochę ciut przestraszone

czwartek, 6 maja 2010

Przygoda

Jechałam dzisiaj do pracy
kot mi przeleciał drogę
nie żeby zaraz czarny
tego powiedzieć nie mogę

raczej był biało szary
i co mnie rozczuliło...
wszedł na jezdnię na pasach
a żadnych świateł nie było

pomachał mi ogonkiem
nastroszył sztywno uszy
wywołał u mnie uśmiech
i dziwnie jakoś wzruszył

środa, 5 maja 2010

Zimny maj

Nie wyganiam psa z domu
leje pada i siąpi
słowo daję harcerskie
słońca nic nie zastąpi

ani kołdra puchowa
ni kominek zepsuty
nawet twe ciepłe słowo
mówię głośno z wyrzutem

jeśli mogę to siedzę
nie wychylam się z domu
cała biedna zziębnięta
kto pospieszy się pomóc

chmury szybko przegoni
słońce, krzyknie: „ na ziemię!”
obiecuję że wtedy
bardzo szybko się zmienię

będę miła cierpliwa
uśmiechnięta rozkoszna
taka swojska cieplutka
pożądana jak wiosna