piątek, 21 stycznia 2011

Wieczorny spacer


Gdy  wieczór wlecze się leniwie,
 kaloryfery niedogrzane,
zostaje tylko mi herbata
i te rozmowy z jednym panem.

On tak jak ja jest nocnym markiem,
jakoś nie ciągnie go do łóżka,
gdzie  pościel zbyt wykrochmalona ,
całkiem spłaszczona już poduszka.

 I tak gadamy aż do świtu,
o zimie, kwiatkach i inflacji,
głównie ja mówię, a on słucha,
co pewien czas przyznaje rację.

Opowiadałam mu jak dziś wieczorem,
szukałam w mieście śladów wiosny
i nagle patrzę pełno kwiatów,
za szybą sklepu już wyrosły.

Co prawda były to storczyki,
tak delikatne, pastelowe,
a z nieba leciał drobny śnieżek,
z wrażenia mi odjęło mowę.

Szłam tak szczęśliwa, pusto wokół,
jedynie dzwon kościelny ożył,
gdzie ludzie, jakby ich wymiotło,
a obok  Pan co wszystko stworzył.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz