piątek, 25 maja 2012

Noc świętojańska



Upalny wieczór wlókł się bez końca,
kot jakiś przemknął pod płotem cicho,
mucha zmęczona siadła na oknie,
jak zwykle tylko nie spało licho.

Siano pachniało mocno, upojnie,
krowy wracały wolno z pastwiska,
ktoś na organkach tęsknie zawodził,
z całą pewnością był to artysta.

Nagle powietrzem wstrząsnęły gromy
i błyskawice niebo rozdarły,
za chwilę strugi lały się z nieba,
początek lata był teatralny.

Trwało to pewnie ze dwie godziny,
stopniowo burza cichła w oddali,
powietrze znowu pachniało świeżo,
jakby akacją z dodatkiem malin.

2 komentarze:

  1. Bardzo obrazowo i zmysłowo, czuje się ten sielankowy nastrój na początku wiersza,
    zapach deszczu, słyszy się burzę.

    Co roku w dzieciństwie, jeździłam na wakacje do Czarnej Tarnowskiej, w okresie lata ciągle tęsknię do tych stron.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak pewnie ze dwa lata temu jechałaś przez moje miasto i niewiele brakowało żebyśmy się poznały.Mam wspomnienia z wakacji spędzanych u dziadka na wsi,zapachy,pewne czynności przy oporządzaniu inwentarza /tak to się chyba fachowo nazywa/, mam w pamięci do dzisiaj.Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń