niedziela, 3 listopada 2013

Klimakteryczna




Wiatr,  zwykle  mnie rozstraja,
są tacy co go lubią,
znika gdzieś cenny spokój,
zasnąć nie mogę długo.
 
 Słońce jest moim znakiem,
czuję się w lecie świetnie,
przeganiam tylko chmury,
czasem ze złości  klepnę.

Noc,  nie jest przyjaciółką,
gdy długo coś  się wlecze,
najgorsza jest samotność
i myśli zbyt złowieszcze.

Wreszcie nadchodzi ranek,
wiem zaraz, że zadzwonisz,
zapytasz jak dziś spałam,
czy  zapomniałam o nim.

Na wszystkie niepogody,
przekręty złego losu,
ty jeden jesteś dobry,
sprawdzony masz  już sposób.

Przytulisz ciepłym słowem,
rozwiejesz złe nastroje,
zasadzisz kwiatki w myślach,
motyle puścisz rojem.

1 komentarz:

  1. motyle puścisz rojem
    niech w brzuszku poszaleją
    tam mają miejsce swoje
    już od zarania dziejów

    życzę spełnienia wiersza, wcale nie klimakterycznego zresztą :)

    OdpowiedzUsuń