czwartek, 21 listopada 2013

***








Otwieram co dzień pocztę,
chyba jestem chora,
lekiem serdeczne słowo,
tak, szukam doktora.

Przyjazne ciepłe słowo,
tak mało kosztuje,
lecz kompletna posucha,
nawet nie żartujesz..

Niepotrzebny  jest znaczek,
ni skrzynka  pocztowa,
może być schematycznie,
„bywaj dziewczę zdrowa”.

Proste, wytarte słowa,
dostarczą radości,
niestety napotykam:
„nie masz wiadomości”.



środa, 6 listopada 2013

Pożegnanie lata




Lato zbyt krótkie, szybko mija,
jesień zagląda już pod okno,
muszę się szybko przyzwyczaić,
że będzie zimno, wietrznie,  mokro.

Przyznaję  szczerze, żal mi lata,
jesienne dni powieją chłodem,
lecz chcę czy nie chcę, muszę przyznać,
mają i one swą urodę.

Jest czas by usiąść przy ognisku,
upiec ziemniaki z chrupką skórką,
pospacerować w mrocznym lesie,
zajrzeć krasnalom na podwórko.

Przemyśleć coś, uporządkować,
wkleić pocztówki do albumu,
zrobić przetwory, wiersz  napisać,
i wybrać ciebie spośród tłumu.

wtorek, 5 listopada 2013

Tylko spokojnie



Na pocieszenie możesz przysłać,
paczuszkę, a w niej  tomik wierszy,
dwie płyty,chałwę i karmelki,
rysunki  wnuczki  trochę śmieszne.

I nie strasz proszę, że nadchodzi ,
ze wschodu strasznie mroźna zima,
prognozy często są fałszywe,
jak zmienny u nas  bywa klimat.

Ludzie jak ludzie, coś tam plotą,
sami nie wiedzą, czy to mądre,
ja wolę sama się przekonać,
co dla mnie słuszne i wygodne.

Na szczęście co dzień nie odczuwam,
że ziemia pędzi gdzieś w przestworza,
bardzo się boję żeglowania,
przestrzeni, wichrów, głębin morza.

A świat się toczy swoim torem,
nie mamy nic do powiedzenia,
nad głową dach nazwany niebem,
podłogą nasza  matka ziemia.

poniedziałek, 4 listopada 2013

nie tak łatwo

wiem o czym myślisz patrząc jak usycha
kwiat za firanką
w ciemnym skryty kącie
że to nie łatwo schować się przed słońcem
że nie tak łatwo żyć
i nie oddychać

patrzysz zazdrośnie na zielone sosny
wchłaniasz z daleka
świeże ptasie głosy
bo nie tak łatwo żyć  bez świeżej rosy
bez rozkwitania
bez dotyku wiosny


niełatwo ciągle szukać słońca w chmurach
w wiecznie jałowej
zasypiać pościeli
z nikim niczego naprawdę nie dzielić

to nie tak łatwo żyć
i nie przytulać

niedziela, 3 listopada 2013

Klimakteryczna




Wiatr,  zwykle  mnie rozstraja,
są tacy co go lubią,
znika gdzieś cenny spokój,
zasnąć nie mogę długo.
 
 Słońce jest moim znakiem,
czuję się w lecie świetnie,
przeganiam tylko chmury,
czasem ze złości  klepnę.

Noc,  nie jest przyjaciółką,
gdy długo coś  się wlecze,
najgorsza jest samotność
i myśli zbyt złowieszcze.

Wreszcie nadchodzi ranek,
wiem zaraz, że zadzwonisz,
zapytasz jak dziś spałam,
czy  zapomniałam o nim.

Na wszystkie niepogody,
przekręty złego losu,
ty jeden jesteś dobry,
sprawdzony masz  już sposób.

Przytulisz ciepłym słowem,
rozwiejesz złe nastroje,
zasadzisz kwiatki w myślach,
motyle puścisz rojem.

Nostalgia



Czasem dopada  mały smutek,
doprawdy nie wiem skąd przychodzi,
chciałabym  szybko go odprawić,
żeby nie zdążył  duszy  zmrozić.

Nie znam recepty doskonałej,
męczę się z nim jak z  głupim brzdącem,
jeszcze ta jesień,  mglisto szara,
co zawłaszczyła  moje słońce.

Ciepła i światła potrzebuję,
zapłacę bardzo dobrą cenę,
jeśli mi wszyscy  odmówicie,
chyba się jednak trochę zdrzemnę.

I prześpię jesień, nawet zimę,
przytyję, zbrzydnę, daję słowo,
więc jak, czy mogę na was liczyć,
czy mam pójść dalej  swoją drogą.                                      

piątek, 1 listopada 2013

Bez pośpiechu



Wybrałam się dziś na cmentarz,
z  pięknym widokiem na Tatry,
mogłabym  leżeć wygodnie,
w  pobliżu mojego Taty.

Na wzgórku wśród starych dębów,
specjalnie nic się nie dzieje,
codziennie grobów przybywa,
goście przychodzą w niedzielę.

Życie  tam  płynie leniwie,
nikt się nie spieszy,  nie złości,
chociaż tak prawdę mówiąc,
większość to tylko kości.

Mam  tutaj  kilku znajomych,
za życia byli dość bliscy,
to chyba nie ma co zwlekać,
pora pakować walizki.
01 11 2013