niedziela, 1 września 2013

Pani doktor / mojej koleżance z okazji Jubileuszu/



Najpierw przyszedł doktor Kilder ,
miał niebieskie oczy,
co  personel  i pacjentów,
 szybko zauroczył.

Za nim przyszła żona Maria,
dyskretna, oddana,
usypiała przez lat wiele,
choć nie na kolanach.

Każdy troszkę się obawiał,
by się nie narazić,
mijał naszą Panią doktor,
z uśmiechem na twarzy.

Przyszedł dzień,  gdy już nie chciała,
pracować na bloku,
a dlaczego, tego nie wiem,
lepszy święty spokój.

I zaczęła leczyć dzieci,
te zaś nie aniołki,
nieraz wrzasną, albo kopną,
wywracają stołki.

Pani doktor to nie zraża,
jest opanowana,
i w swej sztuce bardzo biegła,
przez dzieci kochana.

Tak mijają dni, tygodnie,
co mówię i lata,
dzieci rosną i odchodzą,
gdzieś na krańce świata.

Pani doktor z łezką w oku ,
wspomina minione,
że też tyle lat minęło,
tak jak jeden moment.

W sercach dzieci pozostaje,
na zawsze z uśmiechem,
bo wiadomo dobry humor,
najlepszym jest lekiem.

Dziś składamy Ci życzenia,
na co dzień radości,
zrozumienia, życzliwości,
niech Cię nikt nie złości.

Jeszcze wielu dni pogodnych,
i  żadnych frustracji,
tego życzą koleżanki
 i koledzy z pracy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz